· DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz · I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna · INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert · OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita · SKANDALE, WANDALE I..., Rachlin Harvey, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina · ODRĘBNA RZECZYWISTOŚĆ, Castaneda Carlos, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Majewski Janusz · WYKORZYSTAJ POTĘGĘ PODŚWIADOMOŚCI W PRACY, Murphy Joseph, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz
[ RECENZJE ]
| |
|
- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne
|
|
|
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail. | |
 | Jak zbudować zwyci... |
 | FAREWELL... |
 | I Ogólnopolski Kon... |
 | publikacja , niemo... |
 | Co oznacza ocena c... |
 | No to się pochwalę... |
 | Muzyczne ogórki... |
 |
Epika: SPOTKANIE ZE STRAŻNIKIEM TARGOWISKA /opowiadanie/ ->x
Wysłano dnia 08-12-2006 o godz. 10:21:11.
|
|
Autor: zyjacynaziemi
- Jest, patrzcie! Ależ piękne! – wykrzyknąłem, gdy za zakrętem wyłoniła
się przed nami ogromna, niebieska tafla wody odbijająca zachodzące
słońce. – Nie macie ochoty się w tym wykąpać? – spojrzałem na Kaśkę i
Tomka, chcąc zarazić ich swoim entuzjazmem. - Wiecie, że według
legendy, Wielkie Jezioro Błękitne ma podziemne połączenia ze wszystkimi
oceanami świata?! Najwyraźniej, kilkugodzinna podróż na pace
ciężarówki azjatyckim stepem dała na dziś moim towarzyszom drogi już
wystarczającą porcję wrażeń. Po chwili otrzepywaliśmy kurz z ubrań i
plecaków na środku miasteczka. Do brzegu mogło być stąd jeszcze jakieś
pół godziny dobrego marszu, ale najpierw trzeba było pokonać, ciągnące
się na długości półtora kilometra, targowisko. Ogrodzone kamiennym
murkiem, stanowiło rodzaj turystycznej pułapki. Handlujący przyjeżdżali
tutaj ze wszystkich zakątków kraju, z każdym rodzajem towaru. - Proponuję przedrzeć się szybko przez ten tłum i iść nad jezioro – wróciłem do tematu.
- A może znajdziemy najpierw jakiś hotel? Bo jak będziemy się z
plecakami tędy przedzierać, to nas jeszcze ktoś okradnie – niepokój nie
opuszczał Tomka od samego początku wycieczki. – Poza tym zjedlibyśmy
coś może. Mam na myśli oczywiście coś bezpiecznego… - uśmiechnął się,
wspominając pewnie wczorajsze niestrawności. - Słuchaj, jak chcesz
teraz szukać hotelu, to możesz zapomnieć o zobaczeniu zachodu słońca
nad jeziorem. Przecież wiesz, jak tutaj szybko robi się ciemno – też
byłem głodny, ale nie mogłem doczekać się chwili, w której wreszcie
będę mógł zanurzyć się w ten błękit. I jeszcze ta legenda, tak pięknie
pokazująca jedność całego naszego świata... - Kaśka, pamiętasz, jak
czytałaś w przewodniku o tych śpiewających ptakach? Wiesz, że one
uaktywniają się tylko na kilka minut zaraz po zachodzie słońca? I tylko
w jednym miejscu na ziemi, właśnie tutaj, nad Wielkim Jeziorem
Błękitnym! - Konrad, ja nie czuję się najlepiej po tej jeździe. To
w ogóle był kiepski pomysł z tą ciężarówką, ale jak zwykle uparłeś się,
że chcesz zobaczyć więcej. Ja już nie mam siły tak wszędzie biegać.
Jestem za tym, żeby znaleźć teraz jakiś hotel i wreszcie odpocząć.
Przecież nad wodę możemy wybrać się jutro. Patrzcie, jakie buzerne
czapki – Kaśka wskazała jeden ze straganów. - Ciekawe ile za nie chcą? – uśmiechnął się Tomek. Wzięli
mój plecak; umówiliśmy się za dwie godziny w tym samym miejscu. Nasza
podróż niewątpliwie była dla nich bardziej źródłem stresu i niewygody
niż przyjemności czy ekscytacji. Gdy dwa dni temu zachwycałem się
średniowiecznym, namiotowym miastem-warownią, gdzie za wałami usypanymi
z ziemi, przy ogniskach, w XXI wieku ludzie żyją tak, jakby przez
ostatnie stulecia czas w ogóle nie posuwał się naprzód, Kaśka
podsumowała tylko ale mieszkać to bym tu nie chciała, a Tomek zauważył
trzeźwo, że rzeczywiście zatrzymywać się na nocleg w takim miejscu,
byłoby nierozważnie. Zastanawiałem się, dlaczego w ogóle zdecydowali
się jechać ze mną, zamiast wrócić planowo z grupą do kraju po
skończonych negocjacjach. Chyba podziałała na nich magia moich
podróżniczych opowieści. Ale czary wszystkiego same nie załatwią.
Trzeba mieć jeszcze w sobie jakąś ciekawość świata, otwartość na
inność, żyłkę metafizycznego odkrywcy. Po dwustu metrach
przeciskania się przez sterty ubrań i ozdób, handlarzy i turystów,
dostrzegłem w murze po lewej stronie wąski wyłom. Kamienne schodki
prowadziły do ścieżki, którą można było sobie skrócić drogę nad
jezioro. Zszedłem na dół, ale niespodziewanie zatrzymał mnie męski
głos. Odwróciłem się. Pod murem, w tradycyjnym stroju, właśnie z
buzerną czapką, stał uzbrojony strażnik. Początkowo myślałem, że na
mnie krzyczy, że tędy nie ma przejścia, że jeśli chcę nad jezioro, to
muszę iść dalej drogą wzdłuż targowiska, ale gdy zacząłem cofać się na
schodki, dał mi znak ręką, że nie o to mu chodziło. Chciałem go minąć i
udać się w swoją stronę, ale on mówił coś dalej. To, co wziąłem za
krzyk, było chyba jego normalnym sposobem wysławiania się. Twarz miał
wysuszoną słońcem, przeoraną licznymi bruzdami, sylwetkę lekko
zgarbioną. Musiał mięć ponad sześćdziesiąt lat, ale byłem pewien, że w
razie potrzeby, karabinem zawieszonym na piersiach potrafiłby się
jeszcze sprawnie i szybko posłużyć. Używał jakiegoś dziwnego dialektu,
bo nie rozumiałem ani jednego słowa z tego, co mówił, ani nie byłem w
stanie złapać żadnego podobieństwa do słyszanych już wcześniej języków
tego regionu. Zorientowałem się tylko, że na pewno znaczenie ma ton, w
jakim wypowiada poszczególne słowa, oraz czy robi to na wdechu czy
wydechu o odpowiedniej głębokości. Moje nie rozumiem pana, I don’t
understand you, ich verstehe Sie nicht musiał brać za zachętę do
dalszej opowieści, podobnie jak kręcenie głową na boki, które tutaj
mogło znaczyć przecież cokolwiek. Po yo no lo comprendo, je ne vous
comprends pas, я вас не понимаю ożywił się na dobre. Głupio mi było tak
po prostu odejść, tym bardziej, że mówiąc, patrzył mi w oczy, a nie
tylko w swoją przeszłość na dalekim horyzoncie. Może chciał przekazać
mi coś ważnego. Stałem tam więc, wpatrywałem się w jego, oświetloną
ostatnimi promieniami słońca, twarz i wsłuchiwałem się w obco brzmiące
słowa. Próbowałem sobie wyobrazić, o czym mógł do mnie mówić ten
starszy człowiek. Czy oferował mi nocleg za nieduże pieniądze w swoim
domu w miasteczku? Czy mówił o tym, co działo się wczoraj na
targowisku, gdy złapano złodzieja? A może opowiadał o swojej młodości w
stepie nad jeziorem? Może o wyprawach kupieckich, o koniach i o
wietrze. A może o kobietach o obcych rysach twarzy, czekających w
namiotach daleko stąd na wschód. Może o skończonej już lata temu
wielkiej wojnie. Może o tym, że w przyszłym miesiącu wydaje za mąż
najmłodszą córkę, a jego żona jest ciężko chora. A może o tym, że jest
tutaj sam, obcy, że przenieśli go niedawno na posterunek, i że przed
śmiercią, która się zbliża, nie będzie miał już okazji zobaczyć nikogo
ze swoich w rodzinnej wiosce. Może spowiadał się mi. Mówił o rzeczach
złych, które zrobił, ale których zrobić nie chciał i pytał, czy
rozumiem? Chciałem jakoś przekazać mu, że tak, więc wyciągnąłem rękę,
by położyć ją na jego ramieniu, ale on odtrącił ją szybko i popatrzył
groźnie, potrząsając karabinem. Przestał mówić, dał znak, żebym sobie
poszedł. Oddaliłem się więc posłusznie ścieżką w kierunku jeziora.
Teraz, po zachodzie słońca, zgubiło ono gdzieś całą swoją wielką
błękitność. Idąc po ciemku, zastanawiałem się, czy nie byłoby jednak
może lepiej zawrócić i odszukać na targowisku Kaśkę i Tomka, a nad wodę
wybrać się jutro.
|
| |
Wynik głosowania: 0 Głosów: 0
| |
|
Re: SPOTKANIE ZE STRAŻNIKIEM TARGOWISKA /opowiadanie/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez awdzsd dnia 08-12-2006 o godz. 12:04:36 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Witaj na FL!
podziałała na nich magia moich podróżniczych opowieści.
No właśnie, chyba zabrakło trochę tej magii. Prawdę mówiąc,
to tekst jest momentami nudny, nie wiem, co miał przekazać, ale mnie nie
zainteresował. |
[ Odpowiedz na to ]
Re: SPOTKANIE ZE STRAŻNIKIEM TARGOWISKA /opowiadanie/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi (rozmus_USUN_Z_@_ADRESU_kr.onet.pl) dnia 09-12-2006 o godz. 10:29:47 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | Witaj!
Trochę magii miało kryć się w dwóch, spinających tekst, krótkich fragmentach muzycznych, na początek i na koniec, ale zostały one usunięte przez Admina (zapewne miał swoje powody, ostatecznie to portal literacki, a nie muzyczny). Dla zainteresowanych podaję linki: na początek [krzysztofrozmus.net] i na koniec [krzysztofrozmus.net].
|
[ Odpowiedz na to ]
|
|
Re: SPOTKANIE ZE STRAŻNIKIEM TARGOWISKA /opowiadanie/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez Lukasz_Stadnicki (fabrica@civ.pl) dnia 08-12-2006 o godz. 13:14:45 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość | Dziennik) http://www.portalliteracki.pl | Właściwie trudno mi coś więcej powiedzieć poza tym, ze tekst mnie
znudził. Wygląda to jak czyjeś wspomnienia, które nie mają żadnego
literackiego oddechu i nie próbują nawet wejść z czytelnikiem w
jakikolwiek dialog. Ot, opis. Przyjąłem i ok. Może warto na przyszłość
wybrać jakiś element rzeczywistości sam w sobie ciekawy czy jakąś
barwniejszą wycieczkę. Jak jest mało barwna to i czytelników nie może
raczej zainteresować. Podobnie trudno zainteresować gdybanie, które
stanowi lwią część tego tekstu, gdybaniem swobodnym, w żaden sposób nie
zaczepionym w rzeczywistości tekstu. Tak samo można się wmyślać w
dowolną napotkaną bądź fikcyjną postać czy przedmiot. Nie widzę w tym
celu.
|
[ Odpowiedz na to ]
Re: SPOTKANIE ZE STRAŻNIKIEM TARGOWISKA /opowiadanie/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi (rozmus_USUN_Z_@_ADRESU_kr.onet.pl) dnia 08-12-2006 o godz. 22:58:30 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | No cóż. Skoro czytelnicy mówią, że tekst nudzi, to znaczy, że nudzi, i chyba nie ma sensu rozwodzić się teraz nad tym, co autor chciał powiedzieć, tylko zrobić to lepiej następnym razem. W każdym razie dzięki za poświecony czas i komentarze. Postaram się odrobić tę lekcję :-)
|
[ Odpowiedz na to ]
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
|
|
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.
|
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.
Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the . PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the .

|
| |
|