· DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz · I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna · INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert · OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita · SKANDALE, WANDALE I..., Rachlin Harvey, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina · ODRĘBNA RZECZYWISTOŚĆ, Castaneda Carlos, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Majewski Janusz · WYKORZYSTAJ POTĘGĘ PODŚWIADOMOŚCI W PRACY, Murphy Joseph, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz
[ RECENZJE ]
| |
|
- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne
|
|
|
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail. | |
 | Jak zbudować zwyci... |
 | FAREWELL... |
 | I Ogólnopolski Kon... |
 | publikacja , niemo... |
 | Co oznacza ocena c... |
 | No to się pochwalę... |
 | Muzyczne ogórki... |
 |
Epika: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~
Wysłano dnia 02-01-2007 o godz. 14:00:00.
|
|
Autor: zyjacynaziemi
Wciąż pamiętam dzień, w którym zobaczyłem ją po raz pierwszy, a ściślej mówiąc, pamiętam: obcisły podkoszulek, długie blond włosy i minispódniczkę, zakrywającą jeszcze zgrabną pupę, ale już zupełnie nie radzącą sobie z nogami do samej ziemi. Ludzie od nas mówili o niej często: babka nie z tej ziemi. I choć niektóre koleżanki wykrzywiały się z niesmakiem, że świętojebska, to było jasne, że to tylko kobieca zazdrość wiecznie smutnych użytkowniczek babcinych ubrań: brązowych bluzek ze złotymi guzikami i grubych spódnic do kostek. Plotkowano też coś, że przeniosła się na naszą uczelnię w jakiś niejasnych okolicznościach i do końca nie wiadomo skąd, ale ja wiedziałem swoje: Magda spadła nam po prostu z nieba. Już przy mojej pierwszej próbie kontaktu okazało się, że fizyczna atrakcyjność wcale nie czyniła z niej kobiety niedostępnej. Przeciwnie, w rozmowie wykazywała się niespotykaną otwartością i spontanicznością. Jakże różniło się to od ciężkich konwersacji z innymi dziewczynami, polegających na wyciąganiu przez pół godziny najprostszych informacji o kierunku studiów czy miejscu pracy. Wreszcie mogłem z kimś swobodnie porozmawiać na każdy temat. Wiem, że zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale zostałem pierwszym facetem na naszej uczelni, z którym ona zaczęła regularnie się umawiać! Szybko odkryłem też jeszcze jedną cechę, która ją wyróżniała: Magda była osobą wierzącą w Boga i jak mówiła, wierzącą na serio. Choć ani ja ani nikt z mojej rodziny czy znajomych nigdy nie określaliśmy się jako wierzący, to muszę przyznać, że sprawy religijne w jakiś tajemniczy sposób zawsze mnie pociągały, a odkąd poznałem Magdę, zaczęły pociągać mnie jeszcze bardziej. Dowiadywałem się od niej sporo o Bogu, o Jego miłości do człowieka, o drodze nawrócenia i o szczęściu, jakie obiecane jest tym, którzy wytrwają na drodze wiary – zapragnąłem pójść tą ścieżką do szczęścia razem z nią. Wkrótce moja dotychczasowa codzienność i środowisko, w którym się obracałem, zaczęły wydawać mi się jedynie szarym życiem doczesnym, Magda – obietnicą życia wiecznego.
Podczas naszych spotkań niczym zakazany owoc Magda kusiła mnie swoją bliskością na wyciągnięcie ręki. Jak rajskie Drzewo Życia spoglądała zalotnie spod słonecznej grzywki tęczówkami w kolorze liści i potrząsała swoimi dojrzałymi jabłuszkami, proszącymi mnie szeptem o zerwanie przyciasnego podkoszulka. Pamiętam, jak siedzieliśmy obok siebie na tapczanie w jej mieszkaniu, a ona opowiadała mi, że latem opala się w stroju Ewy i że uwielbia chodzić sobie po różnych, leśnych zakamarkach tak jak ją Pan Bóg stworzył. Mówiła o tym bez najmniejszego skrępowania, z dziecięcą radością, czym oczywiście doprowadzała moje zmysły do szaleństwa. Zahipnotyzowany bezwiednie podążyłem rękoma na spotkanie jej ud, ale tylko przez moment dane mi było kosztować palcami materiał czarnych rajstop – Magda przerwała w pół słowa i skoczyła z wersalki na równe nogi. – Co ty wyprawiasz! – krzyknęła. – Co ty sobie myślisz? – zapytała już bardziej spokojnie. – W ogóle co my tutaj razem robimy na łóżku? Lepiej poczytajmy Pismo Święte – sięgnęła po duży egzemplarz w twardej, niebieskiej okładce i zaczęła głośno recytować: (...) Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. (...) Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?[1]. Zacząłem zbierać się do wyjścia. – I co, już wychodzisz? Myślałam, że przyszedłeś tutaj dla mnie. Mieliśmy razem ciekawie spędzić czas. Nie zależy ci na mnie? Jak ty mnie w ogóle traktujesz? – spytała w przedpokoju, gdy ubierałem buty. – Odniosłem wrażenie, że nie chcesz żebyśmy byli razem…? – Chcę. Ale jeszcze nie teraz. Musisz bardziej popracować nad swoją moralnością, jeśli chcesz się do mnie zbliżyć. I jeśli na serio chcesz się zbliżyć do Pana Boga… – odpowiedziała, patrząc mi prosto w oczy.
Nie do końca rozumiałem, dlaczego nie wolno mi było reagować pożądliwie na jej uroki i dlaczego o chęci bardziej intymnego kontaktu z nią miałem po prostu najlepiej zapomnieć. Zadanie zdecydowanie nie należalo do łatwych, ale bardzo zależało mi na Magdzie - postanowiłem posłuchać. Zgodnie z jej zaleceniami zacząłem także więcej się modlić i regularnie czytać Biblię. Mijały tygodnie wspólnych spotkań. Pewnego wieczoru u mnie w domu zorganizowaliśmy sobie małą imprezę, taką tylko dla nas dwojga. Było wykwintne jedzenie, trochę wina, świeczki, muzyka. Po kolacji zaczęliśmy tańczyć. Szło nam nieźle, atmosfera szybko zrobiła się swobodna i wesoła. W pewnym momencie w takt muzyki Magda zrzuciła z siebie sukienkę, a widząc moją minę, zaśmiała się tylko, tak będzie mi wygodniej tańczyć, i wirując, wpadła prosto w moje ramiona. Zupełnie zaskoczony jedną ręką przytrzymałem ją w pasie, a drugą, niepomny na swoje wcześniejsze przyrzeczenia, zagłębiłem w jej długich i gęstych blond włosach. Magda odtrąciła jednak moją dłoń szybko i z wprawą, odepchnęła mnie daleko i schyliła się po leżącą na podłodze sukienkę. – Tak ci ufałam... – już ubrana popatrzyła na mnie z wyrzutem i bólem; była bliska płaczu. – Widzę, że dalej w twojej naturze są elementy, które są złe i których powinieneś się wstydzić. Przykro mi, ale dla mnie ten wieczór już się skończył. – Magda, przepraszam, chciałem przecież tylko cię dotknąć, poczuć twoją realną obecność tutaj... – byłem w lekkim szoku. – Wzięło cię, tak? – w jej oczach była jakaś wyższość. – Nie, nie wzięło mnie, tylko... – tłumaczyłem się jak dziecko. – Ach, gdybyś chociaż potrafił uczciwie przyznać sam przed sobą, że cię wzięło, to może zostałabym tu teraz z tobą – przerwała mi. – A tak, proszę cię tylko, zastanów się nad swoim postępowaniem. Może jeszcze częściej się módl lub czytaj więcej Słowa Bożego? Ale tak na serio, rozumiesz?! Wyszła obrażona, bez pożegnania. Gdy zatrzasnęły się drzwi, sięgnąłem po lekturę obowiązkową leżącą od jakiegoś czasu przy moim łóżku, otwarłem ją na chybił trafił i zacząłem czytać: Pan bada sprawiedliwego i występnego, nie cierpi Jego dusza tego, kto kocha nieprawość. On sprawi, że węgle ogniste i siarka będą padać na grzeszników; wiatr palący będzie udziałem ich kielicha. Bo Pan jest sprawiedliwy, kocha sprawiedliwość; ludzie prawi zobaczą Jego oblicze[2]. Zamknąłem książkę. Nazajutrz zadzwoniłem do Magdy i powiedziałem, że nie chcę się już dłużej do niej zbliżać i że z mojej strony to koniec znajomości. Koledzy i rodzice doradzali mi ten krok od dawna, ale zawsze wydawał mi się on zbyt stanowczy, zbyt bolesny. I teraz już po wszystkim trudno było mi, szczerze mówiąc, pogodzić się z tym, że Magdy nie ma przy mnie i że już nigdy nie będziemy razem.
Jednak po kilku dniach w skrzynce na listy znalazłem zaskakujące wyznanie: Nie odchodź ode mnie. Kocham Cię. Chcę być z Tobą blisko. Bardzo. Wszystko Ci wytłumaczę. Będę na Ciebie czekała w piątek o siódmej wieczorem w naszym miejscu. Czy dasz mi szansę? Proszę. Magda. Więc jednak mnie kochała? Więc to wszystko tylko jakieś głupie nieporozumienia, które można było wyjaśnić? Więc mylili się moi koledzy i rodzice, mówiąc, abym dał sobie spokój z nawiedzoną? I zobaczą jeszcze, niedowiarkowie, kto miał rację? Czy dałem jej szansę? Pytanie powinno brzmieć, jak wytrzymałem do piątku, bo nocami długo nie byłem w stanie zasnąć, wspominając z nadzieją naszą kilkumiesięczną znajomość i wyobrażając sobie, jak będzie wyglądać teraz praktyczna realizacja tego chcę być z Tobą bardzo blisko. W dniu spotkania z trudnością siedziałem na zajęciach na uczelni, a gdy tylko się skończyły, pognałem w kierunku naszego miejsca. Chciałem jak najszybciej, z marszu, rzucić się jej na szyję i uściskać. Magda już czekała. Była ubrana w minispódniczkę i obcisły podkoszulek, a w jej ręku dostrzegłem znane mi, duże wydanie Biblii w twardej, niebieskiej okładce. Serce waliło mi jak młotem. – Przemodliłam to sobie wszystko i doszłam do wniosku, że jednak jeszcze nie możemy być razem. Jeszcze nie teraz... – powiedziała na przywitanie. – A kiedy? – próbowałem być spokojny jak zamknięta w jej ręku książka, ale zaczynał właśnie zrywać się we mnie huragan złości. – Dopiero wtedy, gdy pewne rzeczy będą znaczyć dla ciebie to samo, co dla mnie. Przykro mi, ale twoja miłość nie jest jeszcze doskonała – w jej oczach był dystans. – A co znaczył w takim razie ten list od ciebie? – zapytałem, niedowierzając już własnym oczom i uszom. – Och, nie możesz przecież wszystkiego interpretować tak dosłownie, głuptasku. Ale przyniosłam ci coś na pocieszenie. Posłuchaj uważnie, proszę – otworzyła książkę w założonym wcześniej miejscu i zaczęła głośno czytać: Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - gdy będzie postępował żniwiarz [zaraz] za oraczem, a depczący winogrona za siejącym ziarno; z gór moszcz spływać będzie kroplami, a wszystkie pagórki będą nim opływać. Uwolnię z niewoli lud mój izraelski - odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino; założą ogrody i będą jeść z nich owoce. Zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, którą im dałem - mówi Pan Bóg twój[3]. – Piękna obietnica, prawda? – uśmiechnęła się do mnie. Nie odwzajemniłem jej uśmiechu. Obróciłem się tylko na pięcie i odszedłem bez słowa, ale później po drodze do domu wielokrotnie, wściekły, wybuchałem przekleństwami, aby zaraz potem obiecywać sobie coś w duchu raz na zawsze. Szczerze mówiąc, miałem też wielką ochotę walnąć kogoś czymś ciężkim w głowę, i to kilka razy, tak dla otrzeźwienia. Żałowałem więc, że tom w niebieskiej, twardej okładce pozostał jednak tak nie w pełni i nie do końca wykorzystany w rękach Magdy.
_________________________________________________________________________________________ Noli me tangere (łac. nie dotykaj mnie) – słowa zmartwychwstałego Chrystusa do Marii Magdaleny, zob. Wulgata (Biblia Łacińska) J 20, 17; pozostałe cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia: [1] Mt 23, 27.33 [2] Ps 11, 5-6 [3] Am 9, 13-15. Pierwsza wersja tekstu nie była publikowana wcześniej na FL.
|
| |
Wynik głosowania: 3.66 Głosów: 3

| |
|
| "Logowanie" | Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 18 | Szukaj |
|
| | Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść. |
R E K L A M A
|
|
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez Rotkappchen dnia 02-01-2007 o godz. 17:49:40 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Za wiele z tego nie wynika, ale dobrze mi się czytało. Pewnie przez realizm, bo jest trochę osób z takim dziwnym fijołem jak u bohaterki. Końcówka do mnie przemawia - wiem, jakie to uczucie jest opisywane ;-)
|
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi dnia 02-01-2007 o godz. 17:57:50 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | >Za wiele z tego nie wynika
Zależy na jakim poziomie odczytywać... Jeśli tylko jako czysto realistyczną histryjkę o Magdzie, to pewnie nie.
>, ale dobrze mi się czytało
Dzięki :-) |
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez Rotkappchen dnia 02-01-2007 o godz. 18:03:25 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | A na jakim poziomie proponujesz odczytywać? |
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi dnia 02-01-2007 o godz. 18:32:25 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | Dajmy jeszcze czas innym czytelnikom, bo nie chciałbym wprost kogoś zasugerować. Jeśli nic nie pojawi się w komentarzach na ten temat w najbliższym czasie, to obiecuję, że wkrótce odpowiem na Twoje pytanie. Dzięki.
Z całkiej innej beczki: czy Ty dostajesz powiadomienia emailowe o pojawieniu się odpowiedzi na komentarz? Nowy tu jestem i się zastanawiam czy to na FL po prostu nie działa, czy też ja mam coś źle ustawione. |
[ Odpowiedz na to ]
|
|
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 0) przez Anonimus dnia 03-01-2007 o godz. 08:37:26 | Mnie sie podoba, ale... "Jak rajskie Drzewo Życia spoglądała zalotnie spod słonecznej grzywki tęczówkami w kolorze liści i potrząsała swoimi dojrzałymi jabłuszkami, proszącymi mnie szeptem o zerwanie przyciasnego podkoszulka." Uwazaj na takie wpadki. Piszesz dynamicznie, nie nudzisz, ale wystrzegaj sie naiwnych sformulowan - przeczytaj pare razy, nim wyslesz. Temat niby ograny, ale wciaga ;) Pozdrawiam serdecznie, Kocio. |
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi dnia 03-01-2007 o godz. 08:45:12 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | >Mnie sie podoba (...) Temat niby ograny, ale wciaga
Dzięki.
>przeczytaj pare razy, nim wyslesz
Zapewniam Cię, że czytałem wielokrotnie i wysłałem świadomie tak, jak jest.
Pozdrawiam. |
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 0) przez Anonimus dnia 05-01-2007 o godz. 15:02:52 | | W Biblii nigdzie nie ma wzmianki o rajskim Drzewie Zycia, spogladajacym spod slonecznej grzywki, w dodatku... w przyciasnym podkoszulku ;-) Miau. |
[ Odpowiedz na to ]
|
|
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez Lukasz_Stadnicki (fabrica@civ.pl) dnia 03-01-2007 o godz. 08:47:22 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość | Dziennik) http://www.portalliteracki.pl | Mi również się dobrze cyztało i również twierdzę, że niewiele z tego wynika. Przesłania, które tu są czytelne są cokolwiek oczywiste i banalne. Może gdyby więcej satyrycznego zacięcia to tekst byłby żywszy. Religijna kreacja bohaterki mnie nie przekonuje, bohatera nieco bardziej, ale ogólnie jest sporo sztuczności, która sprawia, że w tym opowiadaniu grają typy, a nie żywi ludzie - i nie mogę się od tego wrażenia opędzić.
|
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi dnia 03-01-2007 o godz. 11:28:55 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | No dobra, odpowiadając też Rotkappchen: głównym tematem miała być przygoda bohatera z Wiarą, w której Bóg jawi mu się trochę jak ta Magda z opowiadania (np. stawia przed oczami człowieka Drzewo Życia, ale zabrania z niego korzystać, obiecuje Izrael "mlekiem i miodem płynący", ale ciągle go nie ma - nie wiadomo już na jakim poziomie abstrakcji te obietnice traktować...) - temat ciężki do wzięcia za rogi bezpośrednio, choć pewnie byłby wtedy bardziej poruszający. Poza tym, Magda może jest i sztuczna, ale jak najbardziej żywa i realna, rzeczywistość jest dość bogata stety, niestety (Rotkappchen pisała o realiźmie). No cóż, pozostaje się cieszyć, że "się dobrze czyta" :-)
Pozdrawiam i dziękuję za uwagę.
|
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~x (Ocena czytelników: 1) przez Lukasz_Stadnicki (fabrica@civ.pl) dnia 03-01-2007 o godz. 13:10:34 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.portalliteracki.pl | Właśnie z tego prostego alegorycznego przełożenia wynika sztuczność postaci. Przyznam, ze ta sztuczność jest tak wyrazista, że od razu uruchamia sie czytanie alegoryczne, w którym Magda - jako postać opowiadania, przestaje być w ogóle istotna. A to alegoryczne odczytanie powinno być jedynie możliwością, tu jest jakby narzucone. Do tego ten typ alegoryczności jest literacko anachroniczny, upostaciowana wiara, religia jakoś tchną czymś niedzisiejszym. Problemem jest także brak filozoficznej siły, która mogłaby unieść tekst. W efekcie to "seksualne" podejście do Magdy-religii jest raczej figlarne właśnie niż refleksyjne. I dlatego mam wrażenie niewykorzystania figlarności pomysłu, który refleksyjnie jest po prostu zbyt mało nośny. Niemniej doceniam próbę i spory potencjał oryginalności, który tkwi w tym ujęciu. Na pewno literackie zadanie, jakie autor przed sobą postawił także należao tu do trudnych w realizacji.
|
[ Odpowiedz na to ]
|
|
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~ (Ocena czytelników: 1) przez rahl dnia 10-01-2007 o godz. 10:13:40 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Czyta się dobrze; we mnie ten tekst wzbudza emocje (to oczywiście na plus),czuję pewną irytację w stosunku do bohaterów:) Są przerysowani, ale to naprowadza na metaforyczność tekstu. Tematyka mi bliska (napisałam podobny wiersz "Bezsilność", tylko ekspresyjny inaczej:)) Zakończenie w kontekscie tego drugiego odczytania przewrotne. Ja bym oceniła bardziej in plus. |
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~ (Ocena czytelników: 1) przez zyjacynaziemi dnia 11-01-2007 o godz. 09:09:24 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://krzysztofrozmus.net | >Czyta się dobrze; we mnie ten tekst wzbudza emocje Dzięki.
>czuję pewną irytację w stosunku do bohaterów:)
A co Cię denerwuje w bohaterze?
>napisałam podobny wiersz "Bezsilność"
Rzeczywiście. Twój wiersz ma jednak zdecydowanie bardziej osobistą i optymistyczną wymowę. Aha, przepraszam za monotematyczność ujęcia, ale to kuszenie wiatrem podwiewającym zasłonę z czymś mi się kojarzy... ;-)
Pozdrawiam :-)
|
[ Odpowiedz na to ]
Re: NOLI ME TANGERE /wersja druga - opowiadanie/ ~ (Ocena czytelników: 1) przez rahl dnia 11-01-2007 o godz. 09:44:06 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Mężczyzn kojarzę ze zdecydowaniem, siłą i tym, że wszelkie gierki i intrygi ich brzydzą (na ogół). Twój bohater zbyt długo daje sobą manipulować:)) A jeśli już to panna manipuluje zbyt nieudolnie i niefinezyjnie:) To irytuje.
|
[ Odpowiedz na to ]
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
|
|
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.
|
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.
Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the . PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the .

|
| |
|