Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 42 gość(ci) i 3 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Epika: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
Wysłano dnia 16-11-2007 o godz. 20:54:41
Autor: mictlantecutli

Piotr Rybczyński – znany też jako Ryba, urodził się w 1975 roku we Wrocławiu. Związany jest jednak z innymi miastami – Szczecinem, Stargardem Szczecińskim i Kołobrzegiem. Nauczyciel akademicki, dziennikarz, prawnik. Jeden z tych autorów, których określić można mianem wszechstronnie uzdolnionego. Pisze wiersze, humoreski, opowiadania, artykuły. Pierwszy tomik, zatytułowany „Gambit Pionka” wydał w 2004 roku. Jego opowiadania pojawiały się na łamach rozmaitych antologii, artykuły w lokalnych pismach. Tomik „Brak Potrzeby Lotu” jest drugim jego dzieckiem literackim, jakże udanym. Jeszcze przed wydaniem, wiersze w nim zawarte wzbudziły podziw wielu zacnych poetów, m.in. Andrzeja Tchórzewskiego.
„Brak Potrzeby Lotu” to temat przewodni wywiadu z Piotrem Rybczyńskim.




Trzeba przyznać, że tytuł brzmi pesymistycznie...

Pesymistycznie? Żeby lecieć trzeba wiedzieć dokąd, inaczej jest to błądzenie w próżni, a w próżni wiadomo, dźwięk się nie rozchodzi, co wyklucza możliwość werbalnej komunikacji. Innymi słowy lot jest środkiem do osiągnięcia celu, nie celem sam w sobie i należy starać się zdefiniować cel podróży przed jej rozpoczęciem. Górnolotna retoryka fruwania dla fruwania jakoś do mnie nie trafia. Pesymistyczny może wydać się fakt, iż Dedal posiadał świadomość dokąd chce uciec z Krety, a i tak nie wszystko potoczyło się po jego myśli. Ludzkość dotarła do miejsca, w którym utwierdza się w przekonaniu o własnej doskonałości, czego konsekwencją jest brak potrzeby lotu.



Tę doskonałość nazywasz „bladością gwiazdy Dedala”. Jak twoim zdaniem, jako poety, jednocześnie bacznego obserwatora, podróżnika, wagabundy, ludzie odnajdują się w takim świecie?

Nie jestem poetą ani podróżnikiem, nimi czasem bywam, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ludzie nie odnajdują się naprawdę. Kreują iluzję rzeczywistości zaklinając się w niej. Nazywają ją umową społeczną, zasadami współżycia, które wartościują na miarę możliwości i potrzeb, od czasu do czasu wymieniając tylko nadbudowę. Z daleka wygląda, że tańczą, ale z bliska może okazać się, że walczą z nalotem afrykańskich pszczół. Ba, nieludzkie i niezbadane siły psyche ludzkiej ofiary mogą taki atak postrzegać jako radosny taniec. Prosty mechanizm obronny dopasowujący wnętrze do warunków zewnętrznych, tak jak zlanie się głowonoga z podłożem warunkujące jego przetrwanie.

To brzmi bardzo niepokojąco, powiedziałbym, że dajesz wyraz swych uczuć dotyczących... bo ja wiem, jakieś niepisanej klęski, zagubienia. Zagłady? Weźmy na przykład wiersz IMMORTAL, który osobiście jest jednym z moich ulubionych w tomiku. Jest o końcu świata, który de facto nastąpił już dawno temu. To także wiersz o utraconej nadziei... Powiedz mi, w jaki sposób tworzy się wiersz o czymś takim?

To bardziej wyrzucanie z siebie negatywnych emocji i forma autoterapii, niż dążenie do samozagłady. Moim zdaniem jest ona wpisane w naszą cywilizację, jednak raczej w wymiarze globalnym, nie jednostkowym. Poezja to krzyk duszy, nie ma chyba jakiejś uniwersalnej metodyki procesu twórczego, brak tu kryteriów naukowości, racjonalizmu i dobrze, bo potrzebujemy czegoś pozbawionego empirii. W jaki sposób tworzy się wiersz
o czymś takim? Nie mam pojęcia, po prostu czuje się wręcz fizjologiczną potrzebę i już.

Które wiersze z tomiku BRAK POTRZEBY LOTU są ci wyjątkowo bliskie i z czego to wynika?

Trudne pytanie Micek (śmiech) przepraszam, Panie Redaktorze. Dokonałbym podziału na te, które uważam za bliskie i na te, które uważam za dobre. Osobiście za bliskie uważam teksty pisane podczas podróży, pod wpływem chwili i mimo ewidentnych „niewyróbek” literackich nie miałem serca ich zmieniać oraz apokryfy, których kilka się w zbiorku znajduje. One z kolei mogą być dla odbiorcy nie do końca jasne i czytelne, skróty myślowe mogą być nie do przeskoczenia. Z kolei wiersze „poprawne” technicznie zwykle pozbawione są nerwu, którego zawsze szukam w liryce na pierwszym miejscu. Chyba lubię wiersz tytułowy, pierwszy i ostatni oraz „Eisheauten” inspirowany rozmyślaniami Aureliusza, ale relatywnie to oznacza, że poważam Aurelego, a nie tekst napisany pod jego wpływem.

Wnioskuję, że selekcja utworów była dla ciebie twardym orzechem do zgryzienia...

To dla nikogo chyba niezależnie od dziedziny nie jest łatwe. Samo słowo selekcja zawiera w sobie jakiś negatywny ładunek emocjonalny. Może nie powinien jej dokonywać autor, który jest zawsze w jakiś sposób związany z tekstami, wg zasady, że nikt nie powinien być sędzią w swojej sprawie?

Nie da się jednak ukryć, że jako „sędzia we własnej sprawie” spisałeś się doskonale. Pierwsze wrażenie jakie odniosłem „pochłaniając” twój tomik było takie, że nie ma w nim żadnych zbędności, że wszystko zostało przemyślane, opracowane z niebywałą dokładnością i zapięte na ostatni guzik. Także doskonałe grafiki idealnie komponują się z tekstami. Są... zdecydowanie niezwykłe. Mógłbyś przybliżyć czytelnikom, kto jest ich autorem? I jaką rolę mają spełniać w książce?

Pytanie powinno zabrzmieć: Czy przemyślałem wszystko ze swojego subiektywnego punktu widzenia, czy po to żeby ułatwić czytelnikowi odbiór? I czy miałem to drugie na uwadze? Tego jeszcze nie wiem. Autorem grafik jest Jerzy Rybczyński, mój śp. ojciec. Pozwoliłem sobie na taką korelację wychodząc z założenia, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, a czytelnik nie tyle przemilczy taki nepotyzm, co uzna go wręcz za zasadny. Myślę, iż to jego zasługą jest fakt, że teraz właśnie rozmawiamy. Grafiki zamieszczone w książce mają w założeniu pełnić rolę „wzmacniacza smaku” nie przerywnika, jako że wizualizują moim zdaniem przekaz literalny.

To tato zaraził cię zamiłowaniem do szeroko pojętej sztuki?

Tak myślę, był artystą-plastykiem w pełnym tego słowa znaczeniu i dzięki niemu poznałem impresjonizm, hiperrealizm i całą dwudziestowieczną literaturę. Udało mu się też we mnie zakorzenić pewien sceptycyzm do, nazwijmy to, literatury obowiązkowej, szczególnie patriotyczno - narodowo - wyzwoleńczej, przez co Pani od polskiego w ostatniej klasie szkoły podstawowej dała mi wyraźnie do zrozumienia, że ze swoim podejściem nie dostanę się za Chiny ludowe do ogólniaka. To dzięki wsparciu Ojca po dziś dzień mam ją głęboko... Bez tego sam bym się poddał w najlepszym wypadku indoktrynacji i doktrynalnej interpretacji wiersza białego.

Sporo jeździsz po świecie. Powiedziałeś, że nie jesteś podróżnikiem, ale nim bywasz. Na czym polega to „bywanie” podróżnikiem w Twoim wypadku?

Co kilka miesięcy okresowo - cyklicznie zaczynam źle sypiać i robię się nerwowy, co odbywa się ze szkodą dla mnie i otoczenia. Dochodzę do wniosku, że muszę się oderwać od rzeczywistości i zmienić klimat, nieważne, Drawa czy Meksyk, ważny spokój w głowie. Inna sprawa, że po takim „urlopie” naprawdę muszę odpocząć (śmiech)

Drawa, Meksyk, imponujące. Poznawanie nowych kultur musi być dla ciebie szczególnie inspirujące...

Żeby je poznawać wcale nie trzeba jeździć. Współczesny badacz to nie Indiana Jones z biczem w ręku, ale okularnik dokonujący przez Internet egzegezy „Digestów” justyniańskich (śmiech). Staram się czerpać jak najwięcej, ponieważ odrzucając negatywne przykłady
do lamusa ciekawostek krajoznawczych poprzez kryterium bezpośredniej funkcjonalności i przydatności dla nas, narażamy się na ryzyko, że historia może przewrotnie zatoczyć koło.

Andrzej Tchórzewski, który wyraził bardzo pochlebną opinię na temat BRAKU POTRZEBY LOTU, dodał również, że postrzega tę książkę jako swego rodzaju polemikę z Mickiewiczem...

Pośrednio odpowiedź znajduje się w poprzednim pytaniu. Cenię sobie osobiście opinię Tchórzewskiego, z którym miałem okazję odbyć kilka kreatywnych dyskusji, jednak nie cenię sobie już np. autora „Pana Tadeusza”. Uniwersalizm literatury z założenia jest oderwany od miejsca lokalizacji narracji, bo gdyby przenieść w/w dzieło do obecnej sytuacji Demokratycznej Republiki Konga, to czy miałoby rację bytu tak jak „Dżuma” Alberta Camusa?

Czyje dzieła w takim razie uznajesz za ponadczasowe? Które cię inspirują?

Jeśli chodzi o inspirację to trudno coś konkretnego i prawdziwego napisać, ona również podlega rozmaitym fluktuacjom. Ostatnio to chyba Silitoe, Tibor Dery, Faulkner, Joyce Cary, Hamsun. Nieoryginalnie uprzedzę kolejne pytanie o ulubioną pozycję – „Znaczy Kapitan” Borchardta. Poezji raczej nie czytam, nudzi mnie. Może ostatnio trochę Herberta, Bukowsky’ego, Różyckiego. Pierwszego za antyczne korelacje, dwóch następnych za realizm i dosadność.

Pisujesz nie tylko poezję, ale i prozę. Na obu tych, jakże różnych płaszczyznach, poruszasz się z niezwykłą finezją. Powiedz mi, czym jest dla ciebie poezja, a czym proza?

Poezja to ucieczka, proza to powrót. Jedno warunkuje drugie, stając się jednocześnie zarzewiem pierwszego. Prozę pisze mi się przyjemniej, pewnie dlatego, iż rzadko się w nią angażuję emocjonalnie, starając się postrzec jakąś rzeczywistość z perspektywy stojącego z boku widza. Liryka w moim odczuciu wymaga czasem bolesnej autowiwisekcji, jest także formą autoterapii, próbą zmierzenia się z samym sobą i przelaniem negatywnych emocji na papier. In genere, chciałbym kiedyś móc pisać tylko prozę.

Czytanie poezji cię nudzi, zaś kiedy ją tworzysz nie czujesz szczególnej przyjemności. Wolisz tworzyć prozę... To wszystko brzmi dość paradoksalnie, bo parę lat temu na rynku zaistniałeś właśnie jako poeta – dobry poeta. Teraz serwujesz kolejny tomik. Ta „autoterapia” trafia do ludzi!

To proste. W przypadku poezji ciężar gatunkowy przerzucam na czytelnika, nie jestem w stanie sam go udźwignąć, proza jest dla mnie subiektywnie wesołą i radosną formułą. Przynajmniej taką co do zasady przyjąłem konwencję. Czy zaistniałem jako poeta? I czy towarzyszył temu zamiar zaistnienia jako poeta? Czułem bardziej potrzebę podzielenia się z kimś swoimi frustracjami, a ten środek wyrazu wydał mi się do tego wręcz stworzony. Jednak na pewno chcę być czytany, inaczej pisałbym całe życie do szuflady.

Sporo tekstów czytujesz i publikujesz na portalach internetowych, gdzie zdobyłeś wielu czytelników. Bierzesz udział w rozmaitych dyskusjach, warsztatach literackich. Jak postrzegasz twórczość internetową? Co jest dla ciebie ważne kiedy wchodzisz w dyskurs z autorem danego tekstu?

Z jednej strony twórczość internetową postrzegam jako kreatywne i inspirujące w pozytywnym tego słowa znaczeniu warsztaty pisarskie, z drugiej fora wzajemnej adoracji, utwierdzające nawzajem swoich użytkowników o własnej doskonałości, tzw. wielkość urojona. Internet, podobnie jak pieniądz są środkami do osiągania celów, nie celami
samymi w sobie i należy ostrożnie wybierać strony i podchodzić do nich z pewną dozą nieśmiałości. W kontakcie z autorem ważne są dla mnie środki przekazu oraz „co poeta
miał na myśli”, jeżeli nie jest to do końca dla mnie jasne, kiedy np. odcina się od własnego zdania wyrażonego dwie linijki wyżej. Czasem okazuje się, że dla autora również. To działa w obie strony i dzięki temu mogę uczyć się pisać.

Który z portali literackich wydaje ci się najbardziej „przyswajalny”, z którego czerpiesz najwięcej dla siebie?

Nie istnieje coś takiego jak portal idealny, większość posiada swoje wady i zalety, strony podlegają rozmaitym fluktuacjom w czasie i przestrzeni, są zarządzanie przez ludzi, a ci są różni z natury i też podlegają mutacjom. Parafrazując chodzi o to żeby te zalety nie przesłoniły wad (śmiech) Najbliżej i najdłużej byłem związany z witryną http://www.portalliteracki.pl i z niej chyba najwięcej dla siebie wyniosłem.

A Nieszuflada? Tam jest sporo poezji. Poleciłbyś ten portal „początkującemu” poecie?

Nie znam kogoś takiego jak „początkujący” poeta. Może poeta szkolący warsztat? Albo się nim jest albo nie, albo się jest w ciąży albo się nie jest. A to co się z tego urodzi zależy w dużej mierze od postępowania w trakcie „ciąży”. Każdy „duży” vortal literacki wydaje się do tego celu dobry, oczywiście przy stosowaniu pewnego subiektywnie pojmowanego reżimu i samodyscypliny.

Pamiętasz moment w którym postanowiłeś wydobyć swoje wiersze z szuflady i pokazać je szerszemu gronu?

Pokazałem je Pani od polskiego pod koniec szkoły podstawowej. Powiedziała: „ty Rybczyński nie masz co się pchać do ogólniaka bo nie zdasz z polskiego”. Poniekąd mogła mieć rację.

Ale zdałeś z polskiego, ukończyłeś ogólniak, studia magisterskie, a teraz robisz doktorat.
Powracając jednak do BRAKU POTRZEBY LOTU – mógłbyś wybrać jeden wiersz i zaprezentować go potencjalnym czytelnikom tomiku? Wiesz, zastosować swego rodzaju „wstawkę”?


Nie czuję złości, bo najgorzej ma zwykle ten co nienawidzi .Czuję potrzebę tolerancji z czysto egoistycznych pobudek. Coś co ma przyciągnąć, nie odrzucić? Po to się wydaje tomik, żeby ktoś mógł nabrać pewnych przekonań ad całości, pewnego spektrum. Skoro jednak takie życzenie:

WŚRÓD NOCNEJ CISZY

Wśród nocnej ciszy poszedłem do diabła
kiedy pojawiły się wątpliwości

w blasku niejasnego pochodzenia
krzyżują się
nawalone winą anioły
ogłaszając świt bez kłamstwa
cyniczni kolesie opłatkiem leczą kaca

pokrętna logika z ambony
jeśli chcę
to czego chcę
wpierw muszę to oddać innym

On
brakiem działania
został na boga stworzony
prawda to prawdziwe piekło
chyba podpiszemy polisę

szatańska licencja
żadnych cudzych grzechów
wina nie wzbudza podejrzeń


_____________________________________
Wywiad przeprowadził: Robert Cichowlas
listopad 2007
Czytaj
Tekst lubią:

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 126 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Tanatos dnia 16-11-2007 o godz. 22:58:08
Super wywiadzik! Nawet nie wiedziałem, że nowy tomik został wydany.

Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie:

"Poezja to ucieczka, proza to powrót. Jedno warunkuje drugie, stając
się jednocześnie zarzewiem pierwszego."


Cieszę się, że miałem przyjemność poznać Piotra na zlocie 2007.
A swoją drogą IMMORTAL to znakomity wiersz, także jeden z moich ulubionych.

Pozdrawiam.




Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Des_Grieux dnia 16-11-2007 o godz. 23:13:36
I've got wild staring eyes.

And I've got a strong urge to fly.

But I got nowhere to fly to.


Roger Waters



Motyw potrzeby latania (i jej braku, a może raczej braku miejsca, do którego można polecieć) wyskoczył mi mocno przy tekście " Turbulencja" - www.fabrica.iq.pl/artykul,25571.html.

Przejmujące do szpiku kości opowiadanie. Jak zresztą większość tekstów Autora, nieważne, proza czy poezja.



Wartościowy wywiad.
Zarówno pytający, jak i odpowiadający sprawili się na szóstkę z kwiatkiem:-)

Kłaniam się pogodnie



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Anonimus dnia 17-11-2007 o godz. 04:20:28
a to taki remiks? znaczy tytuł jednego wiersza, a treść drugiego? ;-)
nef



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez yarre dnia 17-11-2007 o godz. 08:24:54 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl
cóż, panie Ryba, gratuluje tomiku oraz wywiadu. W imieniu własnym oraz Sławomira M.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez luca dnia 17-11-2007 o godz. 09:07:18 http://www.clairvoyantwroc.pl
Gratuluję, Panu Rybie, wywiad dobry, ale... nie tutaj



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez tsole dnia 17-11-2007 o godz. 10:19:27 http://www.tsole.prv.pl http://tsole.salon24.pl/ http://tsole.nowyekran.pl/
Brawo Mic! Dobra robota! Brawo Ryba! Gratki!



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez rahl dnia 17-11-2007 o godz. 11:48:21
Gratuluję nowego tomiku Piotrze, bo jak pewnie wiesz (a jak nie, to już wiesz:) ), kibicuję Twoim wierszom (i Osobie:) ) odkąd je poznałam. Wywiad interesujący, dowiedziałam się trochę nowych rzeczy i o pisaniu Autora i o nim samym. A tak na marginesie:) - "Górnolotna retoryka fruwania dla fruwania jakoś do mnie nie trafia.", hmm do mnie wręcz przeciwnie!, ale to nie przeszkadza mi pochylać się nad Twą twórczością:)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez UkrytyDzban dnia 17-11-2007 o godz. 12:31:55
Jestem pełen uznania dla osoby, która wywiad przeprowadziła i dla Piotra Rybczyńskiego.

Rzeczowe pytania, interesujące odpowiedzi.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Ryba dnia 17-11-2007 o godz. 16:27:50
Jako autor chciałbym na wstępie podziękować wszystkim za życzliwe komentarze. Szczególne wyrazy wdzięczności kieruję do tych, którzy swoimi krytycznymi uwagami przyczynili się do powstania niniejszego tomiku w jego finalnym kształcie. Nie chodzi mi o pomoc w technicznej obróbce (żeby nie było niedomówień, za nią też jestem dozgonnie wdzięczny;) ale szeroki i rozciągnięty w czasie kontekst publikowanych i komentowanych na FL tekstów.
No i przede wszystkim dziękuję Robertowi za inspirującą konwersację (inaczej będzie mnie straszył po nocach;)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez fircyk dnia 17-11-2007 o godz. 18:19:57
Gratki, ale masz przechlapane, żeś w biesowskie krzaki nie zbłądził w międzyczasie ;)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Anonimus dnia 17-11-2007 o godz. 18:40:40
Cieszę się, że zajrzałam tu dziś przypadkiem (taki odruch automatyczny), bo mogłam przeczytać ten interesujący wywiad.

Mówiąc kolokwialnie - daje do myślenia.
Moje pełne uznania dla Piotra Rybczyńskiego wyobrażenie o jego bogatym wnętrzu znalazło kolejne potwierdzenie. A parę fraz z tekstu na pewno sobie zapamiętam i będę do nich powracać.

Wydany tomik ma świetny tytuł i jak widać podobną mu zawartość, już bym chciała go mieć. Będę szukać.

Dobra robota "wywiadowcy" Roberta Cichowlasa.

Gratuluję obydwu Panom.



Bairam (niezalogowana)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez aleksandra dnia 17-11-2007 o godz. 20:27:37
Gratulacje dla naszego Ryby i dla Roberta za świetny wywiad.
Gdybym chciała przytoczyć wypowiedzi autora dla mnie interesujące, pełne refleksji na temat twórczości, potrzeby tworzenia
i samych twórców, musiałabym zacytować większą część wywiadu.
Wyłania się tu niezwykła osobowość autora i dystans jaki ma
do własnych tekstów, co pozwala mieć nadzieję na dalszy
twórczy okres w jego życiu, czego serdecznie życzę.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez soroka dnia 17-11-2007 o godz. 21:10:33 http://soroka.netne.net/
Gratulacje Rybo. Teraz czekam, aż się tomik ukaże i będzie można go sobie kupić. A z dedykacją by mi sprawił jeszcze większą przyjemność:))
A dla Mica także gratulacje za przeprowadzony bardzo ciekawy wywiad.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Rotkappchen dnia 18-11-2007 o godz. 00:06:23
Czyli czas zbierania :) Przeczytałam. Wywiad z wielu stron ciekawy. Spodobało mi się o pszczołach (żeby coś wymienić z tego ciekawego), ze względu na obrazowość. Ponieważ zawsze lubię dodać coś od czapy, podzielę się refleksją. Na mnie kiedyś zrobiła wrażenie taka myśl (nie pamiętam czyja, podejrzewam jakiegoś Niemca), że degrengolada homo sapiens zaczęła się w momencie, kiedy ludzki mózg osiągnął pewną krytyczną objętość. Po prostu jest za duży i nie ma co robić, więc zajął się sztuką, religią i ogólnie - autorefleksją. I stąd mu się czasem zdaje, że atakują go jakieś pszczoły, kiedy sprawy toczą się swoim zwyczajnym torem ;)
A tomik - dobra wiadomość, że wychodzi. Pierwszy bardzo lubię, myślę, że z drugim nie będzie wiele inaczej.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez dkj dnia 18-11-2007 o godz. 00:09:25 http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=dkj
Gratulacje dla obu dumnych tatusiów :P

Fajnie że Ryba wrócił :)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Anonimus dnia 18-11-2007 o godz. 10:01:11
Gratulacje
pozdrawiam
ANN



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Ryba dnia 18-11-2007 o godz. 11:13:01
A teraz słowo na niedzielę, czyli recenzja Bekasa:


Jak „Ryba” (Piotr Rybczyński) – wbrew prawom Natury – ma głos, to przeważnie klnie, a jak przestaje rzucać (nieswoim) mięsem, to się ulirycznia jakby wstąpiło w Niego 51 Pli (podmiotów lirycznych), najczęściej niesprecyzowanych. Tu są świadectwa tej degrengolady i moralnego upadku „Ryby”.
Jest jeszcze trzecia pasja Autora: studiowanie Prawa, które silnie dryfuje stronę „dr” 9koniecznie bez kropki). Nie będę o tym pisać, bo to mi się źle kojarzy. Niby jak „prawo”, to i „sprawiedliwość” Jedynie w zbójnickiej piosence pt. „Łorawa” dostrzegamy tożsamość tych pojęć, zawartą w takim oto fragmencie:
„Którędy chadzali, którędy chadzali
Łoracy do Prawa”.

Tymczasem życie (Ryba napisałby: rzyć) jest głęboko niesprawiedliwe. Taki „Ryba” wszystko wydaje i wszystko mu się wydaje (są dowody w wierszach!). a ja od lat nie mogę wydać swojej prozy, chociaż wydaje mi się, że jest całkiem, całkiem... Przepraszam za ów egoistyczny watek, ale niech „Ryba” – skończony egoista – zobaczy wreszcie jak cierpią inni egoiści. Nie czytałem Jego wierszy, bo i po co? Postanowiłem być, bowiem, duchowo bogatszy od „Ryby”, który nie tylko musiał przeczytać to, chociażby dla korekty, ale i napisać. Współczuję Mu. Teraz martwi się, jak zostanie przyjęty przez PT Publiczność (Czytającą). Odchodzi od zmysłów. Naturalnie – w stronę Prawa.
Na miejscu Czytającej Publiczności dałbym sobie siana z ta poezją, zwłaszcza „Ryby”; bez rymu, bez rytmu, a czasami, to i bez sensu.
Czy jakiś jest sens czytać coś bez sensu? Oto głęboko metafizyczne pytanie. „Ryba” Państwu na nic nie odpowie, bo sam nie wie. Dlatego jest dwudyszny. Rozciągnięty między Nauką (jeśli Prawo można nazwać nauką) a Liryka. Naturalnie, to są moje subiektywne przekonania. Wszyscy krytycy wyrażają tylko swoje zdanie i nie warto się nim przejmować. Można jednak i całkowicie obiektywnie. Do tego celu trzeba trochę pracy. Policzyć „Rybie” używane w Jego wierszach znaczące słowa ; rzeczowniki, przymiotniki, czasowniki i przysłówki. Później podsumować; co, czego, ile razy.
Prawda dama wypłynie na wierzch.
Przeciętny człowiek używa 3-5 tysięcy słów, średniej klasy pisarz – 20 tysięcy. James Joyce 60-80 tysięcy. A ile „Ryba”? Już miałem się zaprząc do mrówczej pracy, gdy przypomniałem sobie, że przecież nie istnieje słownik frekwencyjny współczesnej polszczyzny i nie ma z czym porównywać bogatego – pomijając klątwy – słownictwa „Ryby”.
Tym sposobem ocaliłem się przed harówką i (nadmiernym) obiektywizmem. „Na oko” widać, że takie słowa jak „infografika”, „spot”, ekshortacja”, „horus” ‘Xiang” z trudem mieszczą się w pierwszych pięćdziesięciu tysiącach wyrazów współczesnej polszczyzny., a więc „Ryba” bogate słownictwo ma. I tej zalety nikt Mu nie odmówi.
Zgodziłem się przypomnieć taką niekwestionowalno-obiektywną Prawdę pod warunkiem postawienia mi sutego obiadu. Operacja ta nie była dla „Ryby” niebezpieczna bo jestem weganinem., jednak obiadu mi nie postawił, przeto muszę zgłosić najważniejsze zastrzeżenie; Piotr Rybczyński już w samym tytule polemizuje z Adamem Mickiewiczem. Gdy Wieszcz prosił młodość, aby podała mu skrzydła, Rybczyński nie chce nawet słyszeć o żadnych skrzydłach. Odmawia lotu. Wymiguje się, że wcale nie odczuwa takiej potrzeby. Nie chce być wieszczem i już. To strasznie smutna okoliczność; niech Czytelnik wykombinuje sobie skąd ta stanowczość.

Czerwiec, 2007 r.
Bekas (Andrzej Tchórzewski)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez nefrytowa dnia 18-11-2007 o godz. 14:00:58
...I żyli długo i szczęśliwie... ;-)

PS. Ryba, jesteś skończony, imidż Ci właśnie padł ;-))) Jeśli o mnie chodzi, to bardzo, kurde, dobrze, boś durny se ten imidż wykombinował ;-)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez nefrytowa dnia 18-11-2007 o godz. 14:08:53
Mic, gratuluję wywiadu. Jestem pełna podziwu dla zmyślności pytań (dających szerokie spektrum odpowiedzi) i talentu wyciągnania z osoby przesłuchiwanej tego, co nie tak łatwo z niej wyciągnąć;-). Panu Piotrowi R. natomiast gratuluję błyskotliwych, ciekawych odpowiedzi.
I jak tradycja każe - pozdrawiam obu panów serdecznie ;-)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez acom dnia 18-11-2007 o godz. 20:01:07
wyrazy uznania dla obu Panów.
Gratuluję.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Macierzanka dnia 19-11-2007 o godz. 19:47:53
Rybo cny, moje szczere gratulacje (takoż i mic). A że Rybka lubi pływać, to się musi dzisiaj nataplać w komplementach zasłużonych. Pozdrowienia. M.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Tyler69 dnia 19-11-2007 o godz. 23:25:37
Ja ten wywiad mniej trochę wolę.



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Anonimus dnia 22-11-2007 o godz. 18:54:06
zazwyczaj nie lubię dłuższych form ale to dobry wywiad, czuje się
zachęcony do przeczytania :) a tobie rybo gratuluję tomiku ! pozdr. atma



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez werjust dnia 21-11-2007 o godz. 00:36:04 http://werjust.blox.pl/html
Wiecie co, bardzo trudno skrobnąć cokolwiek negatywnego nt tego wywiadu. Sami jesteście sobie winni tej cukierni, ot co.

Micek, zastanawia mnie jak tym razem tworzyłeś pytania do wywiadu?

Mnie strasznie rozbawiły pierwsze pytania i odpowiedzi Ryby. Widać było, że źle się czuje w charakterze osoby odpytywanej, zwłaszcza to widać w wypowiedzi, kiedy zmienia tfu trawestuje mickowe pytanie ;)

Ryba, wieloktornie mówiłam, że wolę Cię jako prozaika i słowo podtrzymuje, co nie przeszkadza Tobie pogratulować. Co też czynie.
I czekam na kolejne opowiadanie ;)

Pozdrawiam ;)



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez kankai dnia 26-11-2007 o godz. 12:44:28 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl
Dobra robota, panowie. Gratulacje!!!



Re: O potrzebie lotu i BRAKU POTRZEBY LOTU /wywiad z Piotrem Rybczyńskim/
przez Anonimus dnia 01-12-2007 o godz. 20:42:25
bardzo interesujący wywiad




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim